W świetle i w światłocieniuTekst: Magdalena Zięba-GrodzkaWiele ikonicznych dzieł architektury ma tę wspólną cechę, że przyciąga białą poświatą zewnętrznej powłoki – Muzeum Guggenheima Franka Lloyda Wrighta, Villa Savoye Le Corbusiera, Sydney Opera House Jørna Utzona i Petera Halla, realizacje studia Zahy Hadid czy japońskiego duetu SANAA. Skąd to architektoniczne uwielbienie dla bieli? „Dla mnie biel jest barwą, która w świetle dziennym odbija wszystkie kolory tęczy i zwiększa intensywność postrzegania ciągle zmieniających swój charakter kolorów, bo białość bieli nigdy nie jest zwyczajnie biała. Prawie zawsze jest ona transformowana przez światło i przez wszystko, co je zmienia: powietrze, chmury, słońce, księżyc”. To słowa Richarda Meiera, najsłynniejszego twórcy architektury w bieli – odbijającej światło, szlachetnej i ponadczasowej. Forma obleczona w biel przyciąga, ponieważ ten kolor podkreśla nieskazitelność dizajnu. Biała bryła w krajobrazie jest niczym monolit, który uzupełnia rzeźbę terenu. Biel podkreśla anatomię budynku i zawsze wybija się na pierwszy plan. Ponadto to uniwersalna barwa, która po prostu pasuje do wszystkiego. Biała architektura kojarzona jest też z miejscowościami nadmorskimi. Białą farbę wykorzystywano w nich do zabezpieczania drewna przed ekstremalnymi warunkami atmosferycznym. Także usytuowane nad morzem wille i rezydencje przyciągają białymi fasadami, które odcinają się na tle błękitu wody i nieba.W Sopocie tę cechę wykorzystali i przekuli w nowoczesną bryłę architekci ze studia Wolski Architekci. To oni stoją za projektem kompleksu przy ulicy Okrzei. Proste geometryczne bryły – urozmaicone dynamicznymi strukturami tarasów i balkonów – od elewacji po dachy pokryto ceramicznymi spiekami. Postawiono tu jednak na grę kontrastów, więc czysta biel jest poprzecinana antracytowymi płytami z naturalnego kamienia i polerowaną lub tłoczoną stalą. Dzięki temu minimalistyczne formy uzyskały nowoczesny, nieco awangardowy wyraz – właściwy dla miasta, które jest synonimem elegancji i szyku.Okrzei to piękna opowieść o eklektyzmie. Architekci wykorzystali nowoczesny język form i materiałów, żeby w subtelny sposób nawiązać do architektury kurortu – mansardowych dachów i wykuszy cechujących sopockie werandy. Nieregularny rytm okien i balkonów oraz duże przeszklenia dodają architekturze budynków głębi. Jednocześnie podkreślają zmienny charakter bieli, która – zależnie od pory dnia i roku – może być chłodna i mieć modernistyczny charakter lub, ocieplona letnim słońcem, może przywoływać skojarzenia ze starożytną czy klasycystyczną architekturą południa Europy. Żadne z tych skojarzeń nie mogłoby jednak zaistnieć bez zieleni, która otacza oba budynki i jest tłem dla prostych brył. Z balkonów i wysokich okien mieszkań widać przestronny ogród – poprzecinany geometrycznymi białymi ścieżkami, które biegną wzdłuż miejsc wypoczynku oraz ozdobnej roślinności w odcieniach błękitu i szarości. We wnętrzach znajdujemy uspokojenie i piękne monochromy. W projekcie wnętrz autorstwa studia Vis a Vis dominują szarości, granaty i czernie w całej rozmaitości faktur i temperatur. Jak mówi architekt wnętrz Anna Wojczyńska: „Surowym, nawiązującym do elewacji budynku, betonowym ścianom i posadzkom towarzyszą naturalne materiały, fronty wykończone palonym drewnem, które zostało poddane procesowi obróbki przy pomocy starej japońskiej techniki shou sugi ban. Uwypuklone usłojenia drewna pozwalają poczuć się bliżej natury i tworzą nieoczywistą mieszankę nastrojów”. Jednolita paleta barw występuje w różnorodnych wykończeniach – matowych i błyszczących, miękkich i twardych, gładkich i chropowatych. Beton spotyka się tutaj z drewnem, stal ze szkłem, skóra z naturalnym kamieniem. Tę nieoczywistą mieszankę powtórzono w przestrzeniach wspólnych Okrzei: sali fitness, spa, strefie klubowej, sali kinowej i warsztacie majsterkowicza. Na dziedzińcu światło kreuje bryły i tworzy intrygujące cienie. We wnętrzach podkreśla różnorodność użytych materiałów, miękko osnuwa detale i pozwala na rozkoszowanie się starannie wyselekcjonowanymi połączeniami struktur. Właśnie światło było kluczowym czynnikiem w pracy Tadao Andō. To ono decydowało o charakterze realizacji słynnego japońskiego architekta, który podkreślał: „Myślę, że architektura nie musi za wiele mówić. Powinna pozostać cicha i wpuścić naturę pod postacią światła i wiatru”. Kreowanie poezji za pomocą światła to w minimalistycznej architekturze niezbędny składnik. Umiejętne łączenie braku światła (czerni) z czystym światłem (bielą) może skutkować nieoczekiwanymi efektami wizualnymi, ale też oddziałującymi na pozostałe zmysły. Nie chodzi więc o uwielbienie bieli, ale o to, że biel jest doskonałym tłem dla eksperymentów z tym, co tworzy cienie. W architekturze spowitej światłem ważna jest jej plastyczność. Wtedy gra budynków z otoczeniem jest rozkosznie nieprzewidywalna i nigdy się nie kończy.