Przeczytasz w 2 MIN

Portova. Opowieść o domu

Z widokiem i perspektywą

Tekst: Lena Jeziorska

Trzeba kochać morze i leżącą nad nim miejscowość, żeby wiedzieć, czego potrzebuje miasto portowe. Bo miłość do miasta nad wodą przejawia się nie tylko w nadaniu nowej architekturze właściwej formy, a wnętrzom stosownej oprawy. Przejawia się (być może przede wszystkim) w tworzeniu nowych możliwości i perspektyw. We wzbiciu się w swych dążeniach wyżej niż inni.

Richard Nickel, fotograf architektury i konserwator zabytków, twierdził, że „[…] architektura ma tylko dwóch wrogów: głupców i wodę”. W istocie jednak świetna architektura nadzwyczaj często powstaje nad wodą i równie często z dumą przegląda się w jej tafli. Wielu bowiem znakomitych architektów kocha fale, promienie słońca mieniące się na lustrze wody i morską bryzę, więc z rozmachem projektuje budynki nad wodą. Może dlatego, że utalentowani architekci to nadzwyczaj często ambitni marzyciele, poszukiwacze wyzwań i granic możliwego. A projektowanie na portowych, piaszczystych wybrzeżach i nabrzeżach niesie ze sobą wielkie wyzwania, choć jednocześnie stwarza ogromne możliwości.

Związki słynnych architektów z wodą są nader ciekawe i jest ich mnóstwo. Dla przykładu, wybitny włoski architekt Renzo Piano, pochodzący z portowej Genui, jako dziecko przyglądał się statkom w porcie, a jako student skonstruował pierwszą łódź. Niemal od zawsze bowiem żegluje, a od początku kariery bardzo często projektuje w portach i na nabrzeżach, a także… na wodzie.

Centrum Kultury Fundacji Stavrosa Niarchosa w zatoce Faliro w Atenach. Przypominające okręt Muzeum Nauki NEMO w Amsterdamie w Holandii. Położone na sztucznej wyspie lotnisko Kansai w Japonii, połączone z lądem najdłuższym na świecie dwukondygnacyjnym mostem. To tylko kilka z wielu przykładów świetnych projektów Renzo Piano silnie związanych z wodą.

Z kolei inny znakomity architekt – Jørn Utzon, syn konstruktora łodzi i jachtów – swoją przyszłość chciał związać z marynarką. Na szczęście dla architektury tego planu nie zrealizował. Nigdy jednak nie zrezygnował z bliskości wody, chętnie tam mieszkając i projektując. To on jest współautorem m.in. projektu australijskiego Sydney Opera House. Natomiast Frank Gehry z pasją żegluje, co pewnie sprawiło, że zaprojektował także jacht („Foggy”). W jego spektakularnych budynkach niektórzy dopatrują się zaś nawiązań do wzburzonych fal czy targanych wiatrem żagli.

Woda dla architektury bywa wspaniałym tłem, a zarazemświetnym partnerem pomagającym realizować aspiracje miasta. Szczególnie w miastach portowych jak w soczewce odbija się miłość do morza jej budowniczych. Widać ją w Barcelonie, Porto i Marsylii. Widać ją także w młodych, modernistycznych „białych miastach” – Tel Awiwie i Gdyni – które zrodziły się z wielkich nadziei, potrzeb i ambicji.

Gdynia powstała z morza i marzeń – na skrawku wybrzeża, ale jako pełnomorski port. Miała nie tylko pomóc postawić gospodarczo na nogi niedawno odrodzone państwo, ale także stać się jego oknem na świat. I tak się stało – Gdynia ze skromnej rybackiej wioski szybko przerodziła się w nowoczesne miasto pełne świetnych modernistycznych budynków.

Zarówno eleganckie wille, kamienice, pensjonaty, jak i gmachy użyteczności publicznej także dziś przyciągają wzrok bryłami o szlachetnych proporcjach i nawiązaniami do marynistyki. A także przemyślanymi i przyjaznymi dla człowieka rozwiązaniami funkcjonalnymi. Niezmiennie w Gdyni odczuwa się tę siłę, energię i świeżość spojrzenia na architekturę oraz wielką pasję do jej tworzenia. Jednym z budynków, który zmienia współczesną gdyńską panoramę, a zarazem otwiera przed mieszkańcami zupełnie nowy widok i perspektywy, jest osiedle Portova. Dosłownie i w przenośni.

Dosłownie, bo o 17-kondygnacyjnym budynku mieszkalno- usługowym Jacek Droszcz – współtwórca projektu, architekt z cenionej i nagradzanej pracowni Kwadrat – powiedział tak: „Nigdy wcześniej nie było możliwości spojrzenia na miasto z perspektywy, jaką daje Portova”.

Z kolei w sensie niemierzalnym Portova otwiera przed mieszkańcami mnóstwo nowych możliwości. Świetnie wykorzystuje potencjał lokalizacji, jednocześnie oferując salę klubową, przestrzeń coworkingową, bogate zaplecze sportowe, sauny i wkomponowaną w budynek bogatą zieleń (zaprojektowaną przez Studio Krajobraz).

Portova jest niczym mikrokosmos, który zapewnia o wiele więcej niż komfortowe miejsce do zamieszkania. To budynek, który językiem architektury pięknie opowiada o Gdyni, jednocześnie stając się jej nową, architektoniczną ikoną. Można w nagradzanej prestiżowymi laurami Portovej odczytać wielkie nadzieje (spełnione), pasję tworzenia i ambicje sięgania po to, co najlepsze (świetnie zrealizowane). Miasto z morza i marzeń zmienia się, przeistacza, przygotowuje się na przyszłość, kontynuując swoje znakomite modernistyczne tradycje. Zarówno w ich kontynuacji, jak i w przemianie Portova ma swój niemały udział.

Oferty specjalne
Wyszukiwarka apartamentów
Wykończenie pod klucz - move in
Wykończenie wnętrz - partnerzy

Zrealizowane inwestycje
O nas
Relacje inwestorskie
Kariera
Kontakt
1.0.0